ASYSTENTURA COMENIUSA

MASSIMILIANO DE CICCO

 

 

Rozmowa z Panem MASSIMILIANO DE CICCO

W styczniu przyjechał Pan do naszej szkoły. Czym się Pan zajmuje w naszej szkole?

Jestem asystentem językowym. Moim głównym obowiązkiem jest pomoc uczniom w nauce języka angielskiego. Wspieram nauczyciela w tym zadaniu, prowadzę zajęcia dodatkowe z języka angielskiego oraz niektóre lekcje. Moim zadaniem jest również współpraca z uczniami zaangażowanymi w projekt współpracy szkół europejskich Comenius "Szkolne muzea kultury regionalnej". Prowadzę także klub "Miłośników Kultury Włoskiej" - uczniowie poznają na tych zajęciach tajniki języka włoskiego oraz włoską kulturę i zwyczaje.

 

Wiemy, że jest Pan Włochem mieszkającym w Rzymie. Czym Pan się tam zajmuje?

Jestem wolontariuszem w szkole dla imigrantów. Biorę także udział w kilku projektach i w związku z tym mam pewne obowiązki. Na przykład wydaję z jednym z moich przyjaciół w Rzymie czasopismo satyryczne, często piszę artykuły wyrażające moją opinię (ostatni był o Polsce). Ponadto współpracuję z muzeum antropologicznym, w którym jestem przewodnikiem i ekspertem fotografii. Oprócz tego pracuję jako kelner w restauracji mojego najlepszego przyjaciela.


Czym Pan się interesuje? Czy ma Pan możliwość rozwijania swoich zainteresowań w Gorzowie?

Moją największą pasją jest fotografia. Od dłuższego czasu zajmuję się robieniem zdjęć. Miałem kilka wystaw w Rzymie i w Belgii. Pracowałem także z polskim fotografem - jednym z moich przyjaciół. Obecnie planuję kilka reportaży dotyczących Gorzowa i całej Polski. W dodatku interesują mnie prawie wszystkie sprawy związane z kulturą. Moimi ulubionymi dziedzinami są: historia współczesna, historia sztuk pięknych, malarstwa i architektury.


Dlaczego Pan przyjechał do naszej szkoły, a nie do jakiejś innej?

Miałem trzy możliwości: Hiszpania, Norwegia i Polska. Byłem już wcześniej w Hiszpanii i ciekawiło mnie odkrycie czegoś nowego. Pomyślałem, że norweskie środowisko byłoby dla mnie zbyt szokujące, więc ostatecznie zdecydowałem się na polską szkołę.


Spotkał już Pan nas i był na zajęciach ze wszystkimi grupami uczącymi się języka angielskiego. Co Pan myśli o naszych umiejętnościach językowych?

Znajomość języka angielskiego osiąga tu wysoki poziom, wyższy niż mogłem się spodziewać. Pozytywnie zaskoczył mnie sposób, w jaki niektórzy uczniowie posługują się językiem obcym. Są wśród nich tacy, którzy mają lepszą wymowę ode mnie.


Co myśli Pan o naszej szkole, nauczycielach i uczniach? Czy jesteśmy podobni do włoskich nastolatków?

Pierwsze wrażenie było oszołamiające. Pomimo plotek o zbliżonym zachowaniu Polaków i Włochów oraz skłonności Polaków do narzekania, szybko zauważyłem rzecz przeciwną. Wszyscy wykazali się bardzo przyjazną postawą i zainteresowaniem moją osobą, np. jeden z uczniów ugotował dla mnie typową polską potrawę - pierogi. Były przepyszne!
Porównanie ludzi z różnych krajów zawsze jest trudne, a zwłaszcza, jeśli porównujemy nastolatków z takiego miasta jak Gorzów i Rzym. Cóż mogę powiedzieć - zarówno szkoła, uczniowie, tutejsi ludzie są bliżsi Włochom niż mogłem się tego spodziewać. Pewne aspekty waszych zwyczajów są zbliżone do zwyczajów śródziemnomorskich.


Gorzów jest Pana nowym domem. Czy podoba się Panu to miasto i czy lubi Pan tu przebywać?

Myślę, że najciekawszą rzeczą jest historia tego miasta, która nie jest typowa dla innych polskich miast. Historia zostawiła tu swoje ślady, przed ostatnią wojną Gorzów był niemieckim miastem, dziedzictwo tego jest widoczne w pięknych, ale chylących się ku upadkowi pałacach z początku XX w.
Podczas drugiej wojny światowej miasto zostało częściowo zniszczone. Odbudowanie go zgodnie z duchem socrealizmu stworzyło dziwne pod względem architektonicznym budowle, które mogą się niektórym nie podobać, ale moim zdaniem nie są złe. Mogę odnaleźć tutaj mnóstwo inspiracji do mojej pracy fotograficznej.


Był Pan w kilku miejscach w Polsce, widział Pan polskie miasta. Które z nich jest Pana ulubionym i dlaczego?

Byłem jedynie w Poznaniu i Wrocławiu. Naprawdę bardzo podobało mi się w tym pierwszym. Byłem zaskoczony widząc rynek z majestatycznym ratuszem zaprojektowanym przez włoskiego architekta z okresu renesansu. Odkrywam ten kraj krok po kroku - jak Wy to mówicie. Planuję zwiedzić też Kraków, Warszawę - moim pragnieniem jest również odwiedzenie Parku Narodowego we wschodniej części Polski z nadzieją zobaczenia tam słynnych w Europie żubrów. W przyszłym tygodniu wybieram się do Torunia na festiwal sztuki.


Co zamierza Pan robić po wyjeździe z Gorzowa?

Przyszłość jest zawsze nieznaną kartą, nikt nie wie, co może się wydarzyć. Planuję udział w projekcie w Belgii. W rzeczywistości wiele listów z moim podaniem i Cv zostało rozesłanych w różne miejsca w Europie, a także w Polsce.

Dziękujemy.

  Wypytywali: Patrycja i Dawid (kl 1b)

 

 

UCZNIOWIE O LEKCJACH Z PANEM MASSIMILIANO


Były ciekawie prowadzone, o wiele bardziej "luźne", ale i czasem poważne. (Przemek Kaniowski)

Były bardzo ciekawe, mogliśmy się na nich więcej dowiedzieć, nauczyć, ponieważ cały czas mówiliśmy po angielsku. Pan Massimo był wyluzowany jak my, zbliżony do uczniów, a nie jak niektórzy nauczyciele. (Stanisław Grabowski)

Bardzo interesujące, można było z nich wiele wynieść, wprowadził wiele ciekawostek związanych ze swoim krajem. (Mateusz Woźniak)

Było ciekawie i można było się na nich "polepszyć", bo całą lekcję mówiliśmy po angielsku. (Jakub Grzeszykowski)

Były ciekawe, zabawne, Pan Massimo miał poczucie humoru. Miło byłoby, gdyby odwiedził nas w przyszłym roku. (Ada Jurasz )

Moim zdaniem, dodatkowe lekcje j.angielskiego i włoskiego z Panem Massimiliano były bardzo interesujące. Podobało mi się podejście pana do lekcji i tematy, które realizował. Lekcje były luźne i bezstresowe. Chciałabym bardzo, aby za rok pojawił się u nas w szkole, choćby w odwiedziny. Myślę, że dużo na tym zyskałam. (Zuzanna Habdas)

Lekcje były przeprowadzana w luźny, ale ciekawy sposób. Mogliśmy dowiedzieć się wiele rzeczy o jego kraju oraz podszkolić swoje umiejętności posługiwania się językiem angielskim. (Karolina Wróblewska)

Lekcje z Panem Massimo zawsze przebiegały szybko i w ciekawy sposób. Dzięki tym lekcjom mogliśmy szkolić posługiwanie się językiem angielskim. (Martyna Nakonowska)

Lekcje z Panem Massimiliano były inne od tych, które zwykle mieliśmy. Ma poczucie humoru, ale wie też kiedy przestać. Przez cały czas mówiliśmy po angielsku, więc były małe problemy z komunikacją. (Ola Waloszczyk)

Pan Massimiliano prowadził interesujące lekcje. Potrafił rozbawić klasę. Chciał, byśmy dużo dowiedzieli się o jego kraju i kulturze. Byłoby fajnie, gdyby przyjechał za rok. (Klaudia Wolak)

Podobało mi się jego poczucie humoru, ciekawie prowadził lekcje j.angielskiego i j.włoskiego. Zaciekawił mnie swoim krajem i kulturą na tyle, że w przyszłości planuję kontynuację nauki j.włoskiego i wyjazd do Włoch. (Dominik Jurasz)

Lekcje z Panem Massimo były ciekawe, gdyż mieliśmy szansę obcować z człowiekiem o innej mentalności, nastawieniu do życia. Nauczyły nas one radzenia sobie w sytuacjach, w których nie możemy nic powiedzieć po polsku. (Angelika Tyborska)